"Nieważne jest zajęte miejsce, ważne, że dobiegłam, zwyciężyłam z samą sobą." – rozmowa z panią Hanną Miturą
Rozmowa z panią Hanną Miturą – nauczycielką szkoły w Białkach
Wróble na dachach coraz głośniej ćwierkają:)…. że jedną z wielu Pani pasji stało się bieganie, czy to prawda?
Tak, to prawda. Moja przygoda z bieganiem rozpoczęła się gdzieś przed 8 laty, kiedy to zamieszkałam obok siedleckiego zalewu i coraz odbywałam tam spacery. Nieliczni ,wtedy, biegacze budzili moją ciekawość i chęć pójścia w ich ślady. Tak też się stało. Najpierw zaczęłam szybko maszerować, potem pokonywałam ścieżki obok zalewu truchtem, a wkrótce biegiem. Pierwszy taki bieg skończył się tak intensywnym bólem mięśni nóg, że nie mogłam pokonać schodów w moim domu. Ponad 2 tygodnie odczuwałam zakwasy. Nie zraziłam się jednak.
Co było dalej?
Kontynuowałam treningi,pilnie śledziłam fachową literaturę i szukałam informacji o biegach masowych. Widząc stan wydolności organizmu zaczęłam myśleć o udziale w biegu z innymi, o sprawdzeniu siebie. Po raz pierwszy wzięłam udział w imprezie biegowej”Biegnij Warszawo” w 2011 roku na dystansie 10 km. Ośmielona tym sukcesem jeszcze w tym samym roku pobiegłam półmaraton warszawski (21 097 m).

35. Maraton Warszawski
I jak się Pani wtedy czuła?
Nie wierzyłam sama sobie, że tak długi dystans przebiegłam i była w dobrej formie. To był dla mnie „kosmos”. Jednocześnie wzrastała chęć na przymierzenie się do maratonu (42 195 m).Uczestniczyłam w różnych imprezach biegowych w regionie. Biegałam najczęściej na dystansie 10 km. (Garwolin,Siedlecki Bieg Jacka, Cegłów). Każde dobiegnięcie do mety to wielka radość. Nieważne jest zajęte miejsce,ważne,że dobiegłam,zwyciężyłam z samą sobą.
A co z tym maratonem?
W 2013 roku, we wrześniu zapisałam się na maraton warszawski,wzięłam udział w biegu, zakończyłam go szczęśliwie…i postanowiłam,że…zawalczę o”Koronę Maratonów Polskich”, czyli w ciągu dwóch lat pobiegnę 5 maratonów. W tej chwili mam za sobą trzy: warszawski, krakowski i dębiński. Jesienią wystartuję w dwóch kolejnych-w Poznaniu i we Wrocławiu. Oznacza to, że zamierzam zdobyć tę „Koronę”w jeden rok.
Życzę spełnienia tego planu. A co na pani bieganie mówią najbliżsi?
Rodzina mnie wspiera. Któryś z synów i mąż zawsze zaczynają ze mną każdy bieg. Po jakimś dystansie wycofują się, a ja bieg kontynuuję. Mam zawsze ich wsparcie.
W Białkach po raz drugi organizujemy bieg uliczny dla naszych mieszkańców. Jest to dystans śmieszny w porównaniu z maratonem. Czy pobiegnie Pani ze swoimi wychowankami?
Jasne. Już się przygotowuję.

35. Maraton Warszawski
Może jakieś rady dla niedoświadczonych biegaczy.
Po pierwsze-biec swoim tempem, nie patrząc na innych.
Nie przekraczać bariery „braku tchu”.Gdy brakuje oddechu-zwolnić. Oddychać wolno, równo.
Oszczędzać siły na finisz.
Pozytywnie myśleć o zwycięstwie. Widzieć metę w swojej wyobraźni już na starcie.
Dziękuję. Do zobaczenia na starcie w Białkach 27 lipca o godz 15.
Rozmawiała E.Łeczycka

